Tropy n-sztuki

[Kolaż z tekstów, jaki przygotowałem dla Galerii Entropia w 2011 roku.]

Jak podaje wdowa, David Schubert palił jednego papierosa za drugim i na tekturowych „książeczkach” z zapałkami nieustannie zapisywał urywki zdań, które później włączał do wierszy. Charakterystyczny wiersz Schuberta sprawia wrażenie, jakby rozbito go w drobny mak, potem niezbyt uważnie złożono na powrót i w końcu przypatrywano mu się z żalem i rozbawieniem jednocześnie.
John Ashbery inne Tradycje, tłum. Piotr Sommer, korporacja ha!art, Kraków 2008; s. 152–153

Żyjemy w okresie przejściowym: nasze potrzeby nie są już wystarczająco zaspokajane przez paternalistyczne państwo, ale nie potrafimy jeszcze rozpocząć nowego rozdziału społecznej historii. Jak dotąd nie ma jeszcze warunków koniecznych do powstania takich konstrukcji społecznych, które połączyłyby ze sobą w jedną hybrydyczną całość opiekę społeczną, odpowiedzialność indywidualną i samoorganizację.
Sytuacja, w której już czegoś nie ma i jeszcze czegoś nie ma, wywołuje duży niepokój. Niedostatek bezpieczeństwa i życiowych gwarancji przeraża. Artyści i akademicy, osoby zajmujące się pracą twórczą w kulturze i społeczeństwie, mają większe doświadczenie w radzeniu sobie z „płynną nowoczesnością” […] Potrafią zaadaptować się do nowych, otwartych życiowych sytuacji, pozbawionych stabilnych, aksjologicznych ram. Praktyka artystyczna i akademicka z natury rzeczy porusza się w obszarze błędów, wątpliwości i eliminacji; polega na tworzeniu kombinacji i rekombinacji, na samplowaniu i miksowaniu, na pracy z wyobraźnią. Jest to niezbędne dla pełnego kulturowego i demokratycznego rozwoju naszych społeczeństw.
Tkwimy w skostniałych sztywnych strukturach społecznych, które są puste w środku, podczas gdy fasadę przyozdabiają nowe, neoliberalne szaty.(1) Trzeba przeorać ubity i udeptany grunt współczesnej myśli. Dlatego we wszystkim, na każdym kroku, przy okazji i bez żadnej okazji, słusznie i niesłusznie, trzeba wyśmiewać najbardziej uznane opinie i wygłaszać paradoksy. A co dalej, zobaczymy.(2) Sztuka tak jak wszystko, co się wydarza na świecie, może mieć jakiś społeczny skutek. Czy da się jednak przy pomocy sztuki oddziaływać na społeczeństwo i politykę w sposób precyzyjny i celowy? […] Sztuka nie reprezentuje zdarzeń w świecie; sama jest raczej zdarzeniem. I to zdarzeniem fundamentalnie wieloznacznym. Jej sensy są rozplenione i uwarunkowane pracą wyobraźni oraz nieświadomości, nad którą artysta nie ma całkowitej kontroli. Trudno jest przy jej pomocy celowo oddziaływać na społeczeństwo, bo takie oddziaływanie wymaga używania precyzyjnych i jednoznacznych komunikatów, a przy pomocy sztuki zrobić się tego nie da.
Jeśli sztuka miałaby być narzędziem skutecznego uprawiania polityki, trzeba by podobne wieloznaczności wyeliminować i uczynić ją bardziej wyrazistą, to jednak nie jest dla niej atrakcyjną opcją. Podobne dążenie oznacza oddalenie się od sztuki, a zbliżenie do dizajnu czy ilustracji, […]. Jest tak, ponieważ dzieło sztuki jako obiekt estetyczny pozostaje w nieusuwalny sposób „pofałdowane”, aby odwołać się do używanej przez Derridę kategorii „fałdki” (le plis). Zagięcia, załamania i zaburzenia sensów są jego nieusuwalną częścią. Jednoznaczna i niepowątpiewalna eksplikacja jedynego słusznego sensu dzieła sztuki to tyle, co rozprasowanie plisowanej spódnicy – nieodwołalne jego zniszczenie.(3) Współczesny artysta napotyka wszechobecne „skostnozmordlenie” , które jest integralnie powiązane z odbiorcą zrastającym się powoli z instytucjami afirmującymi sztukę. W wyniku tego Twórca jest mamiony ezoteryczną mocą, nadającą mu możliwość prezentacji swoich artystycznych wizji wyimaginowanemu odbiorcy (współczesny odbiorca sztuki stanowi coś na kształt Matrycy, a artysta ewoluuje w stronę Maszyny sterującej ludzką jaźnią) za pomocą narzędzi sztuki takich jak (uwaga długa lista): galeria, klub, strona internetowa, pokaz, transmisja, przekaz strumieniowy, autobus, ulica, gazeta, koncert, prywatny apartament, sklep (magazyn wielobranżowy nazywany dawniej Domem Towarowym, aktualnie nomen omen Galerią Handlową).
Ta nieciekawa sytuacja kształtuje pozorne wrażenie dostępności, powszechności i mobilności przekazu, powodując swoistą destrukcję podstawowych funkcji sztuki.(4) Być może jeśli zmienilibyśmy sposób myślenia i porzucili „perspektywę ucisku”, żeby jeszcze raz skoncentrować się na walce, doszlibyśmy do nowych wniosków. Widzimy, że z obecnej sytuacji mogą wyniknąć nowe formy podmiotowości. Chociaż struktury mają charakter opresyjny, nadal istnieje możliwość zmieniania ich. […] A ja, jako nauczycielka akademicka, tak naprawdę „nauczam krytyki” – mam dominującą pozycję i mówię młodym ludziom, że powinni być krytyczni i że bunt to rzecz pozytywna. Wielki paradoks. Możemy otwarcie mówić o naszych przywilejach możemy je problematyzować, co dawniej nie było możliwe, ponieważ stanowiska ludzi władzy były stabilne i niepodważalne. Dziś żyjemy i działamy w obliczu wielu niepewności. […] Żądania społeczne są takie, że wiedzy nie powinno się wytwarzać jak towaru, a edukacja nie powinna być oparta na konkurencji czy wykluczeniu.(5) Czy sztuka w ogóle nie może produkować wiedzy? Sztuka jest moim zdaniem podobna do marzenia sennego. Dzieją się w niej rzeczy, które mogłyby przydarzyć się tylko we śnie: kampania reprezentacyjna Wojska Polskiego maszeruje nago, mecze futbolowe rozgrywa się dwiema piłkami, kościoły odlatują w kosmos, a na środku chodnika wyrastają tekturowe pawilony z foliowymi witrynami zapełnionymi telewizorami, złotymi pucharami   i innymi nie pasującymi do tego miejsca przedmiotami. Czy w ten sposób da się produkować wiedzę? W snach zawarta jest oczywiście jakaś wiedza. W różnym rozumieniu tego słowa.
Sztuka potrafi, tak jak marzenia senne, dotykać Realnego. Efektem tego dotknięcia nie może być jakakolwiek wiedza, bo wiedza to część Symbolicznego, którego celem wcale nie jest objawianie Realnego, ale jego skrywanie. Realne może pojawić się jedynie jako kryzys, pęknięcie Symbolicznego. I w tym tkwi największy potencjał sztuki. Nie wygeneruje ona wiedzy, ale może więcej niż samo tylko stawianie pytań […]. Sztuka może dokonać czegoś pomiędzy zadawaniem pytań a udzielaniem odpowiedzi. Może doprowadzić do kryzysu odpowiedzi udzielanych oficjalnie na najważniejsze pytania (o równość, wolność, wykluczenie, tożsamość, seksualność, godność itd.). Wywołując niepokój poprzez inwazję Realnego, może wytrącić nas z „dogmatycznej drzemki”.(6) Niewątpliwą cechą najwyższej piękności jest to, że nie budzi pożądania.(7) Pytanie to zadajemy w chwili, w której pożyteczność sztuki wzmaga się gwałtownie. Po okresie formalistycznych błędów i wypaczeń modernizmu, ponowoczesna sztuka podejmuje najważniejsze problemy życia społecznego, angażuje się w krytykę polityczną, zaprasza do szerokiej partycypacji, animuje i integruje lokalne wspólnoty, jednocześnie pomagając w dziele modernizacji wspólnoty w skali makro, poprzez propagowanie nowoczesnych światopoglądów. Artyści wysuwają się naprzód, zajmując miejsce w awangardzie publicznego dyskursu.(8) Mamy teraz wielki problem. Bo Cropp wypuścił koszulki zaprojektowane przez jednego streetartowca – ZBIOKa. Nawet byśmy chcieli mieć te ciuchy, ale ja jednak uważam, że to by była hipokryzja. Moi koledzy z „Krechy” na przykład sami wstydzą się je kupić, nie chcą tej kompanii dać własnej kasy. Wysyłają jednak po nie do sklepów swoje dziewczyny, żeby im kupiły w prezencie (ogólny śmiech). Tak właśnie wygląda ciężka dola kontestatora we współczesnym społeczeństwie. […] Przede wszystkim to jest kwestia proporcji. Jakbym chciał być w pełni konsekwentny, to chyba bym zwariował. Przeglądałbym metki, nie miałbym nic z Chin czy Bangladeszu, kupowałbym jajka za 4 złote, a nie półtora. Żeby tak żyć, musisz mieć kasę, żeby wybierać z oferty rynkowej produkty bio albo fair trade. […] ważne żeby nie szkodzić. Niby można udawać, że jest się w stanie odciąć od całego systemu, tylko jak wtedy przeżyć? To nierealne.(9) Szczęśliwi moderniści wierzyli, że sztuka może zmieniać świat. Przekonanie to jest konsekwencją podstawowego błędu poznawczego – postrzegania świata jako czegoś istniejącego na zewnątrz nas i wszystkiego w nim jako odrębnych bytów, jednostek.
 Ale czy sztuka/artysta nie może zmieniać świata? Jak wszystkie często powtarzane słowa, również i maksyma „jeśli chcesz zmieniać świat, zacznij od siebie” stała się wyświechtanym banałem. Mimo to, sądzę, że artysta może zmieniać rzeczywistość, ale tylko wtedy, kiedy pracuje nad sobą i kształtuje swoje życie zgodnie ze swoimi intuicjami, przekonaniami. Taka praca przekształciła życie Gandhiego w jeden wielki performance […]. (10) Zastanówmy się nad sztuką. Byłoby lepiej gdyby młodzi artyści i producenci kultury razem walczyli o wspólne prawa, zidentyfikowali problem i dążyli do rozwiązania go. Większość wybiera przeciwną strategię – wspierają panujący system, uczestnicząc w superkonkurencyjnym rynku umiejętności i zdolności. W jego ramach tylko niewielu, powiedzmy 1 procent sceny artystycznej, będzie mogło prowadzić godne życie. Inni zostaną po prostu pozbawieni podstawowych środków utrzymania i zmuszeni do pracy w niesprawiedliwych, niepewnych warunkach. A jednak większość przyszłych przegranych godzi się na to w przekonaniu, że znajdzie się wśród zwycięzców.(11) „Od góry dom płonie, od dołu jest podminowany, a wewnątrz biją się o majątek!”(12) Uważam, że dziedzictwo europejskie: równość, demokracja, prawa człowieka, uniwersalizm, jest ważniejsze niż kiedykolwiek. Musimy stworzyć agresywny dyskurs europejskiej emancypacji. Musimy być agresywni jak islam. I przestać powtarzać: jesteśmy okropni, przynieśliśmy światu cierpienia. Nie, niemało też zaoferowaliśmy – wszystkie tradycje demokratyczne wzięły się stąd. Liberalni lewicowcy są bardzo zadowoleni, gdy mogą się czuć winni. Czas z tym skończyć. Europa to oświecenie, rewolucja francuska. Mój Boże, czemu odmawiać sobie dumy z tego wszystkiego?(13) Prostak jest zazdrosny o swe myśli i upiera się, że ma rację.(14) […] sztuka współczesna nie tylko odzwierciedla, ale i aktywnie ingeruje w przejście do nowego post-zimnowojennego porządku świata. Jest ważnym graczem w nierównomiernie postępującym semiokapitalizmie, wszędzie, gdzie tylko T-Mobile zatknie swoją flagę. Jest uwikłana w wydobywanie surowców potrzebnych do produkcji dwurdzeniowych procesorów. Zanieczyszcza, gentryfikuje i porywa. […] A kiedy w końcu, ociekająca od stóp do głów krwią i brudem, zostanie zaciągnięta do galerii Gagosiana, wzbudza fale entuzjastycznego aplauzu. […] Przypuszczam, że – poza pracą w gospodarstwie domowym i opieką – sztuka jest branżą, w której wykonuje się najwięcej nieopłacanej pracy. Utrzymuje się z czasu i energii nieopłacanych stażystów i samo-wyzyskujących się aktorów właściwie na każdym poziomie i niemal na każdym stanowisku. Darmowa praca i szerzący się wyzysk to niewidzialna czarna materia, która napędza sektor kulturalny. […] Siła robocza sztuki współczesnej w dużej mierze składa się z ludzi, którzy pomimo ciągłej pracy nie pasują do jakiegokolwiek tradycyjnego wizerunku pracy. Uporczywie sprzeciwiają się osadzeniu w jakimkolwiek podmiocie, wystarczająco rozpoznawalnym, aby można go było utożsamiać z jakąś klasą. O ile łatwym wyjściem byłoby zaklasyfikowanie tego elektoratu jako mrowia albo tłumu, to mniej romantycznie można by zapytać, czy nie są oni przypadkiem globalnymi lumpenfreelancerami, zdeterytorializowanymi i niekreślonymi ideologicznie: rezerwą armii wyobraźni porozumiewającą się za pomocą Google Translate.
[…] Nawet jeśli sztuka polityczna jest w stanie przedstawiać tzw. sytuacje lokalne z całego świata i rutynowo wkłada w opakowania niesprawiedliwość i ubóstwo, warunki jej własnej produkcji i prezentacji pozostają w znacznej mierze niezbadane. Można by wręcz powiedzieć, że polityka sztuki to ślepa plamka dużej części współczesnej sztuki politycznej. […] Obszar sztuki jest przestrzenią dzikiej sprzeczności i fenomenalnego wyzysku. Jest to miejsce kupczenia władzą, spekulacji, inżynierii finansowej oraz masowej i nieuczciwej manipulacji. Lecz jest to też przestrzeń dla wspólności, ruchu, energii i pożądania. W swoich najlepszych wydaniach jest to fantastycznie kosmopolityczna arena zaludniona przez mobilnych przodowników pracy, objazdowych sprzedawców samego siebie, dzieci technologicznych gadżetów, kanciarzy budżetowych, ponaddźwiękowych tłumaczy, doktorantów-stażystów i innych cyfrowych włóczęgów i wyrobników. […] Potencjalny frazes, w którym rywalizacja jest bezlitosna a solidarność pozostaje jedynym obcobrzmiącym wyrazem. […] Ten bałagan utrzymuje się na powierzchni dzięki niespożytemu dynamizmowi zastępów ciężko pracujących kobiet. Ul afektywnej pracy pod ścisłym nadzorem i kontrolą kapitału, ciasno wpleciony w swoje liczne sprzeczności. Wszystko to czyni go istotnym dla współczesnej rzeczywistości. Sztuka oddziałuje na tę rzeczywistość dokładnie dlatego, że jest uwikłana we wszystkie jej aspekty. Jest bałaganiarska, zakorzeniona, burzliwa, nieodparta. Moglibyśmy spróbować zrozumieć jej przestrzeń jako przestrzeń polityczną, zamiast podejmować próby przedstawiania polityki, która zawsze rozgrywa się gdzieś indziej. Sztuka nie jest na zewnątrz polityki, ale polityka rezyduje wewnątrz jej produkcji, dystrybucji i recepcji. Jeśli to zaakceptujemy, moglibyśmy przekroczyć płaszczyznę polityki reprezentacji i zapoczątkować politykę, która jest tu, przed naszymi oczami, gotowa do objęcia.(15) Myślę, że jesteśmy rzeczywiście w momencie przełomowym, w którym załamuje się pewien społeczno-ekonomiczny paradygmat i z jego ruin wyłoni się coś nowego. Immanuel Wallerstein za fizykiem Ilyą Prigoginem nazywa takie stany „bifurkacjami”, czyli momentami, w których mogą rozwinąć się bardzo różne wersje przyszłości. Dlatego uważa też, że powinniśmy uprawiać utopistykę: zastanawiać się nad możliwymi, alternatywnymi rozwiązaniami najważniejszych kwestii ekonomicznych, społecznych i politycznych. Skutecznie usiłuje przeciwdziałać temu neoliberalny denkverbot (zakaz myślenia), tłumacząc, że dla status quo nie-ma-alternatywy (słynna TINA). Myślę, że najciekawsze są te postawy i wypowiedzi, które usiłują złamać ten zakaz myślenia i ożywić naszą wyobraźnię społeczno-polityczną.(16) To jest tak, jak z językiem. Świat jest taki, jak go nazwiemy. Jeśli zmienimy język, mamy szansę coś zmienić w realu. Podobnie jest z obrazami. Jeżeli przy dzisiejszej homogenizacji, która zawęża zmysły, daje coraz prostsze, mocniejsze sygnały, które nas otępiają, stworzy się prace, które rozszerzają zmysły, to nagle możliwe staną się sytuacje wcześniej represjonowane i zduszone. 17 / Jak ptaki lękają się ptaków o pięknych skrzydłach i zakrzywionym dziobie, jak ryby boją się ryb o szerokim pysku okolonym fałdą tłuszczu, tak ludzie powinni się lękać ciętych w języku i tych, którzy gładko przemawiają.(18) W naszym Manifeście natomiast mówimy, że nie można istnieć poza systemem, że niezależnie kim jesteśmy, nie możemy stanąć na zewnątrz i jesteśmy zawsze jakoś uwarunkowani. Jednak może zaistnieć moment kluczowy, czyli powstawanie czegoś nowego. Należy zbadać, jak to nowe się materializuje i wchodzi do historii i tu podstawowy wydaje mi się Alain Badiou, ze swoją koncepcją „wydarzenia”. Mówimy, że trzeba się pogodzić z tą paradoksalną sytuacją, że jest ten moment, nad którym nie panujemy […], nie jesteśmy w stanie zaplanować wydarzenia, dopiero później, poprzez aktywność społeczną, można coś modelować czy mieć wpływ na dynamikę zmiany. Owym impulsem, wydarzeniem, może być akt sztuki, dzieło czy odkrycie naukowe lub zdarzenie polityczne […]. Jednak mnie nie interesuje dziedzina instytucji, w jakich istnieje sztuka, ale sam fakt wytwarzania czegoś nowego, a potem języka, w jakim się to wyraża. Na przykład obecnie w nauce zaistniał ruch Open Source. […] Dynamika tego rodzaju zmian wygląda w ten sposób, że najpierw coś zaczyna się logiką kłącza, a potem się legitymizuje. […] Stąd pomysł płacy obowiązkowej dla wszystkich, za życie, pisał o tym Negri, a wcześniej Gorsch, już pod koniec lat 70., sformułował pojęcie płacy powszechnej. No bo rzeczywiście, wszyscy pracują; do reprodukcji systemu jest potrzebna konsumpcja, czyli np. reprodukcja komunikatów reklamowych, najwięcej czasu mają bezrobotni, więc uczestniczą bardzo aktywnie w tym systemie, toteż należałoby im płacić, chociaż są bezproduktywni. […] W wydanej teraz po polsku książce Manuela Castellsa Społeczeństwo informacyjne i państwo dobrobytu jest jedna rzecz, na którą zwraca uwagę współautor, Himanen, który napisał książkę Etyka hakerska. Odnosi się tam do Webera i pokazuje, że dzisiaj etyką kapitalizmu są wartości hakerskie, w pierwotnym znaczeniu Robin Hooda, wolnościowym i emancypacyjnym: kult dzielenia się, dużej wewnętrznej dyscypliny, ale braku jej wobec systemu zewnętrznego, kult merytokracji i kult majsterkowania przy systemie. Sukces Finlandii polegał na tym, że zdano sobie sprawę, że samo państwo ani korporacje nie mogą nic zrobić, natomiast trzeba uwznioślić chęć ludzi do hakowania systemu, włączyć weń możliwość kwestionowania przez aktorów społecznych. Więc anarchia poza systemem jako impuls do modyfikacji. Jeżeli to wszystkim pasuje, a efekt społeczny nie jest najgorszy, to warto się nad tym pochylić.(19) […] to próba sprawdzenia, co znaczy i czy możliwa jest niezależność. Dlatego na początek przyjmujemy zasadę, że nie bierzemy pieniędzy ani od instytucji publicznych ani prywatnych. Wszystko finansujemy z własnych pieniędzy naszej trójki oraz niewielkich dochodów z baru. Per saldo nic na nim jednak nie zarabiamy i ogólnie projekt jest „marnotrawieniem pieniędzy”. O co też nam chodzi. Wbrew temu, czego można by się spodziewać, wcale nie są to bardzo duże sumy, a w każdym razie nie większe niż przeciętny Polak wydaje na przykład na sprzęt RTV i AGD oraz samochód. Taki potlacz jest naszym zdaniem warunkiem niezależności, która staje się możliwa tylko, gdy nie zadajemy pytania, „Co z tego będziemy mieli?”(20) Fabryk już więcej nie potrzeba, w Chinach zatrudnienie maleje, a nie rośnie, jesteśmy w epoce postprzemysłowej, przemysł nie będzie generować więcej zatrudnienia. Niektórzy politycy już sobie uświadamiają, że trzeba szukać innych sposobów uprzemysławiania. […] Rozwiązań jest wiele, wielkoprzemysłowe i takie, które polegają na uspołecznieniu. Nowość stanowi brak jednej trajektorii: potrzebujemy różnych zestawów narzędzi w zależności od tego, jakie czynniki chcemy zmobilizować. Tym się trudno zarządza, więc politycy tego nie lubią. Łatwiej jest zbudować elektrownię, niż zadbać o rozproszone źródła energii, chociaż te budują dodatkowy kapitał społeczny.(21) Gdybyśmy mieli opisać klasyczne marksistowskie pojęcie wartości dodanej w warunkach późnej gospodarki postfordystycznej, musielibyśmy uznać, że praca niematerialna generuje dzisiaj więcej wartości dodanej niż praca materialna; co z kolei, daje nam podstawy by uznać pracowników niematerialnych lub twórczych za najbardziej wyzyskiwaną warstwę społeczną. Trudno się zatem dziwić, że „rewolucyjne” słownictwo i „proletariacka” poetyka są używane głównie w dyskursie współczesnego krytycyzmu oraz branż kreatywnych, i że rzadko kiedy pojawiają się w obszarze nieprestiżowej pracy materialnej. […] I tak, na przykład, krytykując (nie)zdolność pracowników niematerialnych do oporu, można argumentować, że pracownik już kontroluje część niematerialnej pracy i jej środków produkcji, nawet, jeżeli on lub ona nie jest jej właścicielem/-ką. Jednak, nie sposób wytłumaczyć dlaczego nie prowadzi to do dostrzegalnych zmian w infrastrukturze neoliberalnych społeczeństw. Przyczyna leży w fakcie, że społeczna rola dzisiejszych pracowników niematerialnych (w znaczeniu koncepcji „niepewności”, braku bezpieczeństwa socjalnego) jest bardzo elastyczna. Kognitariat nie stanowi klasy. Jest to grupa społeczna, która może obejmować menedżerów najwyższego szczebla, pracowników umysłowych i pracowników branży usługowej na kontraktach krótkoterminowych. Przepaść klasowa w obrębie samej „klasy” pracowników niematerialnych jest olbrzymia i często zależy od obszaru lub kraju zamieszkania. Jak pisze André Gorz, na przykład w Stanach Zjednoczonych, pracownicy w sferze niematerialnej stanowią 20 procent populacji ludzi pracujących, podczas gdy jedynie 5 z tych 20 procent stanowi część najbogatszą. Większość niematerialnych pracowników w ogóle nie wykorzystuje swojego wyższego wykształcenia i pracuje poza swoją specjalizacją.(22) Myślę, że chodziło mu o to, że im więcej wiemy, im bardziej jesteśmy w posiadaniu precyzyjnej wiedzy, tym mniej jesteśmy w stanie pokusić się o prowokacyjne wnioski, nie ma miejsca na wyobraźnię i fantazję. Czasem próbuję grać wokół stabilnych danych, podważać je na różne sposoby, tak żeby przestały być oczywiste. […] Częścią mojej pracy jest tak naprawdę inspirowanie nauki. […] ja staram się działać interdyscyplinarnie, szukam niekonwencjonalnych wyjść z sytuacji. Jestem wielkim fanem czegoś takiego jak „pół-wiedza”, w której chodzi o prowokujące pomysły. […] Zawsze jak mam prezentację, jest ktoś kto mówi, że to o czym opowiadam to bzdury i jest to niemożliwe. A potem się okazuje, że jednak jest możliwe.(23) Jedną z najważniejszych właściwości kultury ponowoczesnej jest rozziew między szybkością ewolucji technologii i ewolucji kultury. Myśliciele tacy jak Frederic Jameson w latach 90. opisali impas, w którym utknęliśmy – niestabilność społeczna i ekonomiczna, której towarzyszy niespotykana wcześniej kulturowa stagnacja i homogenizacja. […] Obecny dzisiaj rodzaj strachu, powiązany z wcześniejszym boomem ekonomicznym, a polegający na desperackim pragnieniu utrzymania wszystkich zdobytych dóbr, ma swoje odzwierciedlenie w kulturze. […] Wydaje się, że stała niestabilność, którą stworzył postfordyzm skierowała kulturę w stronę form pastiszowych. Prawdopodobnie najlepsze będzie wytłumaczenie psychologiczne – w obliczu ekonomicznych i politycznych niebezpieczeństw, ludzie pragną znajomych i bezpiecznych form kulturowych. (24) Nie rób sztuki nowoczesnej! Sztuka nowoczesna jest ironiczna, cyniczna, zajęta sama sobą, boi się piękna, boi się technologii, boi się znaczenia innego, niż najmodniejszy ostatnio dyskurs. […] Nie bój się piękna. Nie bój się przyjemności […]. Ludzie tęsknią za pełnymi znaczenia doświadczeniami. Społeczeństwo cię potrzebuje.(25) Grzęźniemy w przypisach, w których poszukiwanie pewników wywołuje w nas wyłącznie wesołość.(26)

______________________________

1/ Adrienne Goehler Podstawowy dochód gwarantowany – impuls z kultury potrzebny od zaraz!; w: Czytanki dla robotników sztuki. Kultura nie dla zysku. Wolny Uniwersytet Warszawy, Zeszyt 1, tłum. Rafał Majka, Fundacja Bęc Zmiana, Warszawa 2009; s. 176.

2/ Lew Szestow Apoteoza nieoczywistości. Próba myślenia adogmatycznego, tłum. Nina Karsov i Szymon Szechter, Wszechnica Społeczno Polityczna 1983; s. 28.

3/ Janek Sowa Stosowane sztuki społeczne: od symulakrum do aktywizmu (i z powrotem?), tekst opublikowany na stronie „Obiegu”: http://www.obieg.pl/print/1861.

4/ Dominik Podsiadły Guerrilla-Art. Sztuka neo-post-nowoczesna, w: „RitaBaum”, nr 18/2011; s. 106.

5/ Marion von Osten, w: Gospodarka oparta na wiedzy i jej przegrani. Rozmawiają Marion von Osten, Peter Spillmann, Teresa Święćkowska i Kuba Szreder, w: Czytanki dla robotników sztuki. Kultura nie dla zysku. Wolny Uniwersytet Warszawy, Zeszyt 1, Fundacja Bęc Zmiana, Warszawa 2009; s. 73, 75.

6/ Janek Sowa, Ibidem.

7/ Christian Friedrich Hebbel Aforyzmy, tłum. Stefan Lichański, PIW, Warszawa 1985; s. 47.

8/ Stach Szabłowski Cudowna i (nie)pożyteczna. Aleksandra Waliszewska w CSW, tekst opublikowany na stronie „Obiegu”: http://www.obieg.pl/prezentacje/17300.

9/ Maciek C., w: Ciężka dola kontestatora, Z założycielami gdańskiego magazynu „Krecha” rozmawia Kuba Szreder, w: „Notes na 6 tygodni”, nr 49 / grudzień 2008, s. 132–133.

10/ Jacek Dziubiński Statements or Notes, tekst towarzyszący akcji w przestrzeni miejskiej, opublikowany na stronie galerii Entropia: http://www.entropia.art.pl/view_news.php?id=121&arc=1&year=2010.

11/ Kuba Szreder, w: Gospodarka oparta na wiedzy i jej przegrani. Rozmawiają Marion von Osten, Peter Spillmann, Teresa Święćkowska i Kuba Szreder, w: Czytanki dla robotników sztuki. Kultura nie dla zysku. Wolny Uniwersytet Warszawy, Zeszyt 1, Fundacja Bęc Zmiana, Warszawa 2009; s. 74.

12/ Christian Friedrich Hebbel Aforyzmy, tłum. Stefan Lichański, PIW, Warszawa 1985; s. 47.

13/ Slavoj Žižek, cytat za: Ziemowit Szczerek Co Europa może przeciwstawić islamowi?, tekst opublikowany na stronie „Światowidz. Inne widzenie świata”: http://swiatowidz.pl/?p=1304.

14/ Z Han-szy waj-czuanu, w: Aforyzmy chińskie, tłum. Mieczysław Jerzy Künstler, PIW, Warszawa 1977; s. 78.

15/ Hito Steyerl Polityka sztuki: sztuka współczesna a przejście do postdemokracji, tekst opublikowany na stronie „e-flux”: http://www.e-flux.com/journal/view/181, tłum. Jacek Dziubiński i Anna Molik.

16/ Janek Sowa, w: Uwięzieni w mieszczańskim salonie. Co robić?, rozmawiała korespondencyjnie Bogna Świątkowska; „Notes na 6 tygodni”, nr 48, s. 66.

17/ Konrad Pustoła, w: Strzelam, rozmawiała Bogna Świątkowska; „Notes na 6 tygodni”, nr 50, s 106.

18/ Z Han-szy waj-czuanu, w: Aforyzmy chińskie, tłum. Mieczysław Jerzy Künstler, PIW, Warszawa 1977; s. 76.

19/ Edwin Bendyk, w: Rozszczelnianie systemu, rozmawiała Agata Pyzik; „Notes na 6 tygodni”, nr 57, s. 91, 92, 94, 95, 98.

20/ Goldex Poldex, w: Instytucja sektora π, rozmawiał Krzystof Gutfrański; „Notes na 6 tygodni”, nr 50, s. 89, 92.

21/ Edwin Bendyk, w: Rozszczelnianie systemu, rozmawiała Agata Pyzik; „Notes na 6 tygodni”, nr 57, s. 102.

22/ Keti Czukrow W stronę przestrzeni powszechności: o pracy poza materialnością i niematerialnością, tekst opublikowany na stronie „e-flux”: http://www.e-flux.com/journal/view/180, tłum. Jacek Dziubiński i Anna Molik.

23/ Hagen Betzwieser, w: Niebezpieczna teoria wszystkiego, rozmawiał Piotr Kowalczyk; „Notes na 6 tygodni”, nr 57, s. 110, 112.

24/ Mark Fisher, w: Tęsknota za wariantami przyszłości, rozmawiał Piotr Kowalczyk; „Notes na 6 tygodni”, nr 51, s. 94.

25/ Auriea Harvey i Michaël Samyn Manifest sztuki czasu rzeczywistego, cytat za: Stach Szabłowski Cudowna i (nie)pożyteczna. Aleksandra Waliszewska w CSW, tekst opublikowany na stronie „Obiegu”: http://www.obieg.pl/prezentacje/17300.

26/ Ajay Kurian Czym jest twarz?; pkt. 8. Tekst towarzyszący wystawie Honza Zamojski – Me, Myself & I. 25.06–31.07.2011, Galeria Leto, Warszawa.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *